Wrzesien 14th, 2006 | adam

W sumie to był nasz pierwszy wyjazd realizujacy część Travel naszego programu. Łukasz, który namawiał nas na ten wyjazd przygotował się logistycznie do niego bardzo dobrze. Nic nie stało więc na przeszkodzie by zalać bak naszego Oldsmobile’a do pełna i ruszyć w droge.
Tym razem komfort na tylnej kanapie był większy bo siedziało na niej tylko dwóch “terrorystów” z Polski, a nie trzech jak zawsze. Damian, który zostal w domu męczył się kończąc swoją prace magisterską.
Droga z Hummelstown do Gettysburga jest prosta, łatwa i przyjemna - oczywiście non stop highway’em. Nie mniej jednak trzeba uważać na oznaczenia north south west i east, bo można łatwo pojechać w całkowicie przeciwnym kierunku, tutaj zwykle są znaki pokazujący tylko numer drogi i jej geograficzny kierunek. Tablice z nazwami miast pojawiają się parę mil przed nimi. Nam na szczęście udało się dotrzeć na miejsce sprawnie i bezpiecznie. Niestety visitors center było już zamknięte, a szkoda, bo znajduje się tam wiele zabytkowych rzeczy związanych z bitwą. Mówi się trudno, więc od razu ruszyliśmy zobaczyć cmentarz poległych gdzie przyłączyliśmy się do wycieczki z przewodnikiem
. Trochę to było na doczepnego, ale za free dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o samej bitwie, których chyba nie wyczyta się w żadnym przewodniku czy internecie. Po godzinie opowiadań na cmentarzu już bez amerykańskiej wycieczki udaliśmy się na pole bitwy oddalone od cmentarza o pare set metrów. Pole jak pole, nic szczególnego oprócz zabytkowych zasiek, jednak liczne pomniki i ustawione armaty robią wrażenie nawet na kimś kto nie jest związany narodowościowo z Ameryką. Jednak dla mnie nie pozostało to jedynie suchym wydarzeniem historycznym, bo dowiedziałem się, że w tej bitwie po stronie Unii walczyło ok. 3 tyś. Polaków i właśnie ich nazwisk szukaliśmy na wielkim łuku triumfalnym gdzie na tablicach z brązu odlane były wszystkie oddziały z nazwiskami żołnierzy. Na szczycie tego ogromnego łuku znajduje się punkt widokowy z którego widać cała okolice. Niestety widać tez KFC wybudowane przy samym polu bitwy, chyba z myślą o żołnierzach, żeby mieli gdzie wyskoczyć na lunch w wolnej chwili 
Po powrocie do samochodu zrobiliśmy sobie krótką samochodową wycieczke po Gettysburgu. Achitektura miasteczka jednoznacznie wskazuje na jego charakter i związek z samym wydarzeniem jakie się tu wydarzyło. Brak tu drapaczy chmur, billboardów i wszytskiego co kojarzy się od razu z Ameryką. Zaskoczyło nas to mile i aż żal był wyjezdzać, ale następnego dnia rano znowu trzeba było wstać z kurami, więc wjechaliśmy na autostrade i obraliśmy kierunek do domu.
hello USA | brak komentarzy »
Sierpien 3rd, 2006 | adam
Nim sie obejrzalem to w kraju Bill’a Gates’a jestem juz ponad miesiac, a czasu na relacje nie mam zbyt duzo. Chyba jestem bogatszy o wiele doswiadczen nie tylko jezykowych. Wszyscy maja tu specyficzne podejscie do zycia. Nikt tu nie mysli o przyszlosci, lecz zyja dniem dzisiejszym. Ludzie sa na prawde wspaniali… ich otwartosc na “bialych murzynow” z Polski jest niesamowita. Na ulicach widzi sie ludzi ciagle usmiechnietych i zadowolonych nie wiadomo z czego. Jedna 19letnia Amerykanka zapytala mnie Adam dlaczego jak bylam w Polsce ludzie sa ciagle smutni i zdolowani. To chyba kwint esencja moich dotychczasowych wrazen z kontaktow miedzyludzkich.
Mam nadzieje ze za niedlugo beda pojawiac sie tu pierwsze fotki tak dlugo przez niektorych wyczekiwane
hello USA | brak komentarzy »
Czerwiec 30th, 2006 | adam
hi
Po 20h podrozy roznymi srodkami lokomocji jestesmy na miejscu. Podrozowanie i poruszanie sie po lotniskach to pikus w porownaniu z dogadaniem sie z murzynem z Daytona, jego akcent byl jak belkot niemowlecia
W NY podziwiam ludzi, ktorzy wiedza do jakiego busa wsiasc, aby dojechac w zaplanowane miejsce. Linii autobusowych jest tam wiecej niz u nas samych autobusow. Na szczescie daje sie odczuc ze kazdy zawsze Ci powie dokladnie gdzie powinienes sie udac, co zrobic, aby dostac sie gdzie chcesz. Kierowcy nawet wysiadywali z busa i wskazywali nam gdzie mamy stanac i mowili jak autobus ma wygladac
Pomogla nam sporo pewna brytyjka ambasador UK w Albani, miala swietny przewodnik z mapa miasta. Po przyjezdzie do Harisburga czekalismy na kumpli ktorzy podjechali po nas, nowo zakupionym wozem i zabrali nas do naszego “apartamentu”
Po takim meczacym dniu nawet do kumpli mowilem po angielsku ze zmeczenia
Teraz idziemy odespac no i o 16 czasu lokalnego go to job
P.S. sorry za brak polskich znakow, ale tu malo kto slyszal o Polsce nie mowiac juz o polskich znaczkach
hello USA | komentarze
Czerwiec 28th, 2006 | adam
To pytanie było hasłem przewodnim w czasie spotkania infromacyjnego ogranizowanego przez CIEE…
No to czas się przekonać czy ta Ameryka to rzeczywiście kraj mlekiem i miodem płynacy. Nie spodziewam się jakiegoś oszałamiającego zaskoczenia, ale mimo to jestem ciekawy… bardzo ciekawy. Mam nadzieję, że mi się tam spodoba, ale też że wróce
Za 30h planowo, mamy z Romkiem dotrzeć srebnym amerykańskim autobusem zwanym Greyhund do miasteczka oddalonego od NY o 4h jazdy. Tam ma na nas czekać trójka kumpli, aby zabrać nas do “apartamentu”, który wynajmujemy.
Także czas pracy i przygód już pomału staje się faktem. Następny post już ze Stanów
P.S. Właśnie Mamusia pożegnała mnie barszczykiem z pierogami z mięsem. Następny posiłek Big Mac
hello USA | komentarze