to juz USA
Czerwiec 30th, 2006 | adamhi
Po 20h podrozy roznymi srodkami lokomocji jestesmy na miejscu. Podrozowanie i poruszanie sie po lotniskach to pikus w porownaniu z dogadaniem sie z murzynem z Daytona, jego akcent byl jak belkot niemowlecia
W NY podziwiam ludzi, ktorzy wiedza do jakiego busa wsiasc, aby dojechac w zaplanowane miejsce. Linii autobusowych jest tam wiecej niz u nas samych autobusow. Na szczescie daje sie odczuc ze kazdy zawsze Ci powie dokladnie gdzie powinienes sie udac, co zrobic, aby dostac sie gdzie chcesz. Kierowcy nawet wysiadywali z busa i wskazywali nam gdzie mamy stanac i mowili jak autobus ma wygladac
Pomogla nam sporo pewna brytyjka ambasador UK w Albani, miala swietny przewodnik z mapa miasta. Po przyjezdzie do Harisburga czekalismy na kumpli ktorzy podjechali po nas, nowo zakupionym wozem i zabrali nas do naszego “apartamentu”
Po takim meczacym dniu nawet do kumpli mowilem po angielsku ze zmeczenia
Teraz idziemy odespac no i o 16 czasu lokalnego go to job
P.S. sorry za brak polskich znakow, ale tu malo kto slyszal o Polsce nie mowiac juz o polskich znaczkach